CFD są skomplikowanymi instrumentami i wiążą się z wysokim ryzykiem szybkiej utraty pieniędzy z powodu dźwigni finansowej. 69,50 % kont inwestorów detalicznych traci pieniądze podczas handlu CFD u tego dostawcy. Powinieneś rozważyć, czy możesz sobie pozwolić na podjęcie wysokiego ryzyka utraty pieniędzy.

Wywiad z Kamilem Marcinkiewiczem

Jak po raz pierwszy zacząłeś handlować?

Pewnie jak większość traderów swego czasu, zanim regulatorzy (na szczęście) ograniczyli takie praktyki marketingowe, otworzyłem sobie pierwszy rachunek zachęcony reklamą w stylu „chcesz zarabiać 500 eur w 5 minut?” głównie z ciekawości. Nie znając nawet platformy lekkomyślnie zdeponowałem swój pierwszy depozyt wartości 500 $, niedługo potem intuicyjnie zawierałem swoje pierwsze transakcje na EURUSD oraz ropie.

Przygoda z pierwszym brokerem nie trwała jednak długo. Jedna z pierwszych transakcji - pozycja krótka otwarta na ropie zaczęła zarabiać kilkaset dolarów, a ja nie mogłem jej zamknąć, zamknięcie było możliwe dopiero w momencie kiedy cena wróciła powyżej poziomu otwarcia, a pozycja zaczęła tracić. Broker częściowo uznał reklamację. Każdy z nas zapewne zna powiedzenie - dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki - natychmiast po tym incydencie wycofałem środki i zacząłem szukać innego miejsca w którym bez przeszkód będzie można spróbować stawić czoła rynkowi.

Na jakich rynkach zaczynałeś?

Pierwsze transakcje zawierałem na EURUSD oraz ropie. Miałem również krótką i dosyć bolesną ale jakże pouczającą przygodę ze złotem. Szybko zacząłem się interesować DAXem, który oferował dużą zmienność oraz był wtedy jednym z najpopularniejszych w naszym środowisku instrumentów, śmiało można powiedzieć, że do dziś piastuje pozycję lidera spośród najczęściej wybieranych przez inwestorów instrumentów, choć nie mam pewności czy w ostatnich latach nie zaczął ustępować miejsca NASDAQowi. Na przestrzeni lat pojawiały się różne eksperymenty, swego czasu sporo handlowałem na USDPLN, GBPAUD, NZDUSD, AUDUSD oraz USDCAD. Był taki moment, w którym zauważyłem, że ciężko jest mi zachować podzielną uwagę.

Kiedy miałem pozycję na trzech różnych instrumentach, zdarzało mi się popełniać duże błędy spowodowane zazwyczaj niedopatrzeniami. Stwierdziłem wówczas, że handel na szerokim spektrum instrumentów nie jest mi pisany. Zawsze było coś nie tak, gdy zagrywałem pozycje na USDCAD, okazywało się, że na NZDUSD ominąłem idealny setup itd. Podjąłem decyzję skupienia się wyłącznie na jednym instrumencie. Bez większych refleksji wybór padł na DAX, którego jak mi się wówczas wydawało znałem dobrze, ale na pewno był mi najbliższy spośród wszystkich instrumentów i do dziś tak jest. Mogę bez wahania powiedzieć, że ponad 90% moich aktywności na rynku odbywa się właśnie na DAX.

 

Jeśli cofnąłbyś się w czasie, czy postąpiłbyś tak samo?

Jest to bardzo trudne pytanie. Jak wiemy rynek niczego nam nie gwarantuje. Oferuje nam olbrzymie możliwości, nie, daje jednak absolutnie żadnych gwarancji, mało tego, szanse na pokonanie rynku w długim terminie są małe - co idealnie pokazują statystyki. Gdybym te lata które poświęciłem rynkowi, zainwestował w innej dziedzinie, jestem przekonany, że byłbym dziś bardzo dobrze opłacanym specjalistą w danej dziedzinie, ze stabilną sytuacją comiesięczną pensją osiąganą przy ograniczonym zaangażowaniu. Gdybym z kolei w pewnym momencie nie zapałał pasją do rynku, nie poznałbym wielu wspaniałych ludzi, z którymi nasze drogi się zeszły właśnie dzięki wspólnej pasji.

Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Miewam okresy kiedy rynku nienawidzę, przeklinam go, po czym przychodzą okresy kiedy uważam, że nie mógłbym w życiu robić nic lepszego. Uważam, że to naturalne. Staram się nie popadać w skrajne emocje, jednak rynek potrafi wyprowadzić z równowagi. Kiedy załóżmy czekasz na coś od 26 dni, gdy 27 dnia odpuszczasz, uznajesz że to bez sensu i właśnie wtedy to się dzieje - trudno o zachowanie stoickiego spokoju. Chyba nic tak jak rynek nie udowodni nam jak niemożliwe może stać się możliwe.

 

Przychodzą Ci na myśl jakieś szczególne momenty Twojej kariery tradingowej warte wspomnienia?

Takich szczególnych momentów jest wiele. A szczególnie pamięta się te, kiedy wyznaczyłeś rewelacyjny długoterminowy scenariusz, na którym nie zarobiłeś ani dolara. Bardzo dobrze wspominam wyznaczenie szczytów na USDPLN w końcówce 2016 roku, próbowałem wówczas nawet za pomocą mediów społecznościowych wytłumaczyć moje spojrzenie zagranicznym kolegom. Od szczytów wyznaczonych w grudniu 2016 obserwowaliśmy spadki trwające 13 miesięcy, przynoszące przecenę na prawie 10000 pipsów i to bez istotnych korekt. 29 Września 2018 na 3 dni przed ustanowieniem szczytów na WTI zwracałem uwagę na wszechobecne przekonanie co do wzrostów na ropie i licytacje co do tego jak wysoko ropa urośnie 100, a może 120$ za baryłkę. 3 dni po wpisie ropa wyznaczyła szczyt, z którego przecena doprowadziła nas do zera. Bitcoin- po cenie 10 000$ publicznie zapowiedziałem rajd na poprzednie szczyty oraz stwierdziłem że cena powinna dobić do 60 000$, kiedy cena osiągnęła poziomy 60 000$, powiedziałem że to koniec wzrostów. Wszystko jest do zweryfikowania np. na portalu tradingview.

 

Jaką radę dałbyś początkującym, którzy dopiero rozpoczynają działalność na rynkach finansowych?

Jeśli chcesz poważnie myśleć o swoim bycie na rynku, musisz na nim odnaleźć siebie. Większosć osób stara się odwzorować strategie którymi posługują się internetowi guru - nie tędy droga. Warto się oczywiście zainspirować, ale zawsze trzeba szukać czegoś co będzie odpowiadało Tobie. Twojemu charakterowi, oczekiwaniom czy choćby możliwościom czasowym. Ponadto nie jest powiedziane, że metody, które komuś przynoszą określone rezultaty, przyniosą podobne wyniki w Twoim przypadku. Osoby którymi się wzorujesz bardzo często podejmują decyzje subiektywnie, widzą więcej, a tego co widzą nie da się sprecyzować i wynika głównie z doświadczeń jakie na przestrzeni lat zdobyły. Mogę też powiedzieć, że jeśli głównym magnesem który przyciąga Cię do rynku, są pieniądze, spodziewasz się, że zarobisz miliony i to w szybkim tempie angażując niewielki depozyt - równie dobrze możesz spróbować w kasynie.
 

Ograniczaj chciwość, nie patrz na to gdzie będziesz za miesiąc, patrz na to gdzie będziesz za 5 lat.
 

 

Jaką radę dałbyś samemu sobie 5 lat temu?

5 lat temu? Kamilu, kupuj i piramiduj NASDAQ i Teslę A tak na poważnie powiedziałbym sobie tak: „Ograniczaj chciwość, nie patrz na to gdzie będziesz za miesiąc, patrz na to gdzie będziesz za 5 lat.” W kontekście rynkowym tak zarządzaj ryzykiem aby oczekiwane rezultaty były do odczucia za 5-10 lat. Jeżeli pragniemy ponadprzeciętnych wyników w skali miesiąca, są one możliwe, ale długoterminowo wcześniej czy później się wyłożymy, taka porażka z kolei pociągnie za sobą szereg nieprzyjemnych konswekwencji. Jeśli zadamy sobie pytanie gdzie chcę być za 5 lat i na ten okres rozłożymy swoje działania, nasze poczynania na rynku nie tylko będą spokojniejsze i podatne na mniejsze emocje, ale też porażki, które są nie do uniknięcia, będą zbierały mniejsze żniwo, a nawet będą praktycznie nieodczuwalne.

 

Od jak dawna handlujesz prawdziwymi pieniędzmi?

Od 2011 roku, praktycznie od początku mojej przygody z rynkiem. Handlowałem różnymi kwotami, bywały okresy kiedy te kwoty były dosłownie minimalne. Osobiście nigdy jednak nie widziałem sensu handlu na demo, używałem go tylko do backtestów na symulatorach. Co nie znaczy, że uważam demo za coś złego. Ja wolałem symulatory, u kogoś innego może lepiej sprawdzi się demo - kwestia indywidualna.

 

Pamiętasz swoją najlepszą i najgorszą transakcję?

Najlepszy trade miał miejsce na spadkach na DAX podczas paniki przypisywanej pierwszej fali pandemii. Był to setup poprowadzony na 3000 pkt, choć spadki miały skalę prawie dwa razy taką - więc jakiś niesmak pozostał. Najgorszy trade rozegrałem na złocie w 2011 roku była to strata w pozycji short. Tutaj nie sama strata była najgorsza, a to że prognoza spadków była trafna, natomiast zbyt duża pozycja zajęta niewystarczająco precyzyjnie sprawiła, że pozycje zostały zamknięte na Margin call, po czym rynek natychmiast zaczął spadać. Pozycja miała wtedy taki rozmiar, że gdyby ten trade się powiódł mógłby mieć istotny wpływ na moje życie. 

 

Jak wygląda Twój typowy dzień tradingowy?

Wstaję o godzinie 7:00, zerkam co się wydarzyło na rynku w nocy, po czym krzątam się po domu podświadomie przetrawiając w myślach potencjalne scenariusze. Śniadanie, kawa, o godzinie 8:00 zazwyczaj jestem już przy komputerze, przygotowuje sobie różne setupy, które w późniejszej części sesji będę próbował rozgrywać. Zdarza się, że raz przygotowany setup obowiązuje kilka dni i pozostaje mi zgodnie z zasadami przyjętymi w strategii egzekwować jego założenia lub czekać z boku w oczekiwaniu na sprzyjające warunki, a raczej warunki w których strategia pozwoli wyznaczony setup rozgrywać. Efektywnie pracuję w godzinach 9-11 oraz 14-17 staram się nie zawierać pozycji poza tymi godzinami choć oczywiście nie jest to regułą. Zdarza się też siedzieć przy wykresach od 8 do 23 choć przy każdej możliwej okazji przed tym uczulam. Życie prywatne łączę z tradingiem w bardzo prosty sposób - na pierwszym miejscu życie prywatne. Rynek ma mi dawać wolność a nie czynić niewolnikiem. Dlatego jeśli chcę cokolwiek załatwić, mogę to zrobić praktycznie w każdej chwili, rynek nie ucieknie, kolejny pociąg odjeżdża za chwilę. Wyjątkiem są sytuacje kiedy rozgrywam setup i jestem w pozycjach, wówczas jeśli sprawa jest pilna, posługuję się zleceniami które pozycje zamkną, jeśli sprawa może poczekać - czeka aż wyjdę z pozycji.

 

Jaki jest twój styl tradingu?

Handluję wyłącznie intraday, staram się nie zostawać z pozycjami na noc a zwłaszcza na weekend. Uważam, że czas spędzony w pozycji zwiększa wprost proporcjonalnie naszą ekspozycję na ryzyko, dlatego od zawsze dążyłem do tego aby moje pozycje były możliwie szybko weryfikowane. Albo pozycje są szybko zamykane przy pomocy zlecenia stop, albo udaje się je zabezpieczyć w plusie zdejmując z nich ryzyko. Oczywiście każdy trader najbardziej lubi sytuacje w których cena natychmiast podąża w naszym kierunku i w kilka minut realizuje zakładany target - niestety takie sytuacje nie są chlebem powszednim. Korzystam z systemu DLS oraz DT. DLS- dzienny limit straty DT- dzienny target. Pięciokrotność DT stanowi target miesięczny. W momencie osiągnięcia targetu miesięcznego, handel staje się łatwiejszy, można powiedzieć już dla sportu, to mój ulubiony stan, kiedy wiem, że praca została wykonana, a jedyne na czym muszę się skupić to nie oddać do końca miesiąca wypracowanego utargu. Nie oczekuję od rynku milionów. Traktuje handel jak normalną pracę/biznes. Pracuję na swoją wypłatę, a jeśli uda się zasłużyć na premię to jest dobrze. Premie mają za zadanie zabezpieczać miesiące, w których wypłata może się nie pojawić, lub nawet trzeba będzie do interesu dopłacić - sezonowość - jak w biznesie. Miesiące dobre mają za zadanie nadrabiać miesiące słabe.
 

Poza tradingiem, co lubisz robić w swoim wolnym czasie?

W wolnym czasie lubię pisać, oraz rozwijać umiejętności analizy danych na dużych zbiorach danych co z pewnością zaprocentuje w przyszłości i przyniesie korzyści na rynku. Dane historyczne kryją w sobie wiele ciekawych informacji. Od kiedy zacząłem ten temat zgłębiać - znalazłem w nim coś na miarę hobby. Wolny czas od komputera spędzam z rodziną, zazwyczaj gospodaruję go na wypady z żoną i synem - z przyjemniejszych rzeczy oraz na obowiązki domowe - z tych mniej przyjemnych.