Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z wysokim ryzykiem szybkiej utraty pieniędzy z powodu dźwigni finansowej.  63,00% rachunków inwestorów detalicznych traci pieniądze podczas handlu CFD z tym dostawcą. Należy rozważyć, czy można sobie pozwolić na podjęcie wysokiego ryzyka utraty pieniędzy.

Czy złoto “wykopuje” swoje dno?

Złoto od początku roku straciło prawie 9% swojej początkowej wartości, nadal znajdując się pod silną presją pomimo wciąż niepewnej sytuacji związanej z tempem programu szczepień, dalszą stymulacją monetarną i fiskalną oraz rosnącymi oczekiwaniami inflacyjnymi. Cenie złota również nie pomaga korekta na rynkach akcji. Dlaczego złoto wciąż spada i gdzie może finalnie się zatrzymać?
 

Supercykl, który ominął złoto

W czasie gdy większość surowców przemysłowych w ostatnich tygodniach pnie się na nowe szczyty, złoto osłabia się i powoli traci zainteresowanie inwestorów. Na rynku towarowym w ostatnich tygodniach coraz częściej słyszy się pojęcie "supercykl", czyli wzrost cen surowców, który według analityków jest we wczesnym etapie - oczekiwane ożywienie gospodarcze powinno zapewnić stale rosnący popyt. Jednocześnie wiele europejskich gospodarek nadal zmaga się ze wzrostem liczby nowych przypadków zachorowań na koronawirusa, ale popyt na wybrane surowce będzie tak czy inaczej rosnąć.
 

Bezpiecznie, ale bez zysków

Niekoniecznie musi to dotyczyć wszystkich metali szlachetnych, a w szczególności złota. Przykładowo srebro jest traktowane raczej jako metal przemysłowy, któremu ożywienie gospodarcze z pewnością pomoże i jego cena może jeszcze wzrosnąć. W tym samym czasie złoto pogłębia swoje straty – jest tańsze o 9% względem początku roku. Jak pokazał ubiegły tydzień, złotu prawdopodobnie nie pomoże większa nerwowość na rynkach finansowych, przynajmniej nie wtedy, gdy za korektą stoją rosnące rentowności obligacji rządowych. Rosnące rentowności są wystarczającym argumentem nawet dla inwestorów posiadających złoto do zamiany "bezpiecznego" metalu na wciąż bezpieczne obligacje rządowe, które generują regularne zyski, podczas gdy w przypadku złota mogą “jedynie” liczyć na wzrost wartości. Od początku roku przeszkadza w tym również silniejszy dolar amerykański. Jak się okazuje, złota nie wspierają istotnie ani oczekiwania inwestorów, że Senat USA zatwierdzi kolejny pakiet fiskalny, ani decyzja australijskiego banku centralnego o zwiększeniu skupu obligacji, ani jakiekolwiek inne bodźce monetarne na świecie. Wszystko to zostało już wcześniej zdystkontowane przez rynek.
 

Czy złoto wreszcie wyznaczy “dołek”?

Choć wiele osób już kilkakrotnie spisywało złoto na straty i jego osłabienie nie jest dla nich zaskoczeniem, wchodzimy w fazę, w której można szukać na rynku oznak odwrócenia obowiązujacego ostatnio trendu. Obecna cena złota i jej dotychczasowy spadek sugerują, że rynek powinien teraz rozpocząć "fazę odpoczynku" i konsolidować się w okolicach poziomu 1700 dolarów, który stanowi jednocześnie poziom zniesienia 38,2% ostatniego swingu. Wskazuje na to nie tylko dynamika obecnego spadku, ale również prawidła analizy technicznej. Dzieje się tak dlatego, że rynek niedługo wejdzie w obszar poprzedniej konsolidacji (zaznaczony na niebiesko). Jednocześnie sentyment na rynku złota jest obecnie skrajnie prospadkowy, co historycznie zwiastuje zbliżające się dno. Teraz najważniejsze wydaje się pytanie, czy będzie to dno, przez które rynek przebije się kontynuując trend spadkowy, czy też rynek zacznie się odwracać i odrabiać straty.
 

Wykres: Dzienny wykres cen złota (źródło: Purple Tading ctrader)


Pakiety stymulacyjne i inflacja

Patrząc na rynek z perspektywy fundamentów, złoto może rozpocząć ruch wzrostowy w drugiej połowie tego roku. Wskazują na to oczekiwania inflacyjne, które w Stanach Zjednoczonych są najwyższe od 2014 roku, oraz również aspekt sezonowości, ponieważ złoto umacnia się najczęściej w sierpniu i wrześniu. Same oczekiwania inflacyjne jednak nie wystarczą, powinny one znaleźć również odzwierciedlenie w realnej podwyżce cen w gospodarce. Twarde dane powinny realizować taki scenariusz za kilka miesięcy. Rynki obligacji również obawiają się inflacji, co objawia się we wzroście ich rentowności. Jednak jak wskazaliśmy wcześniej – może to spowolnić wzrost cen złota. Wiele zależy od sytuacji na rynku kryptowalut – jeśli zakończy się dynamiczna hossa, może to zmusić wielu inwestorów do przeniesienia swoich środków z powrotem na rynek złota.

Pozytywne sentymenty na rynkach i w realnej gospodarce nie będą wspierać cen kruszcu. Natomiast pomóc może dolar amerykański, który w tym roku powinien się dalej osłabiać. Obecnie jego notowania znajdują się na wyjątkowo niskich poziomach, więc jego wpływ nie będzie odgrywał aż takiej roli. Zanim złoto wyznaczy ostateczne “dno”, wejdzie w faze konsolidacji. Gromadzące się zlecenia będą zaciskać "sprężynę" na rynku, która nie “wyskoczy” dopóki sentyment nie będzie zgodny z fundamentami. Jeśli naprawdę silne bodźce monetarne i fiskalne przełożą się na szybszą inflację, złoto może ponownie zbliżyć się do poziomu 2000 dolarów. Na razie jednak należy zachować umiarkowany optymizm, z zastrzeżeniem, że dalsze spadki są mało prawdopodobne.